Kyrylo Biryuk prowadzi w klasyfikacji DD2 Masters z 444 punktami. Sławomir Murański ma 385, Michał Kozerski 322, a Michał Bieńczyk 295. Gdyby patrzeć wyłącznie na tabelę, przed ostatnią rundą ROTAX MAX Challenge Poland sytuacja wydawałaby się dość czytelna. Tyle że w tej kategorii tabela nie odpowiada na najważniejsze pytanie. Biryuk może wygrać sezon, ale nie może zdobyć polskiego biletu na Rotax Max Challenge Grand Finals. Murański od dwóch rund nie startuje. Jeżeli ponownie zabraknie go w Biłgoraju, o Portimão walczyć będą przede wszystkim Kozerski i Bieńczyk. Jeżeli Murański wróci – cała matematyka zmieni się jeszcze przed pierwszym wyścigiem.
Biryuk prowadzi. Ale Portimão to inna klasyfikacja
Najpierw trzeba rozdzielić dwie rzeczy: zwycięstwo w klasyfikacji ROTAX MAX Challenge Poland i prawo startu w światowym finale Rotaxa.
Kyrylo Biryuk jest liderem DD2 Masters. Ma 444 punkty po odrzutach i 529 punktów brutto. W Poznaniu był bezkonkurencyjny – wygrał wszystkie cztery wyścigi, w każdym zrobił również najlepsze okrążenie i zdobył maksymalne 108 punktów.
Może więc zakończyć sezon na pierwszym miejscu w klasyfikacji DD2 Masters.
Nie oznacza to jednak, że może zdobyć przysługujące polskiemu cyklowi miejsce w Rotax Max Challenge Grand Finals.
Tę sytuację dokładnie opisuje punkt 3.1.1 Krajowego Regulaminu Sportowego Pucharu ROTAX MAX Challenge Poland 2026. Zgodnie z tym przepisem zawodnicy bez licencji PZM mogą być klasyfikowani w RMC Poland, ale nie nabywają prawa startu w Grand Finals. Regulamin wskazuje jednocześnie, że prawo to podczas rund RMC Poland nabywają zawodnicy polskiego obywatelstwa posiadający polską licencję PZM. Oficjalna strona PZM wskazuje obecnie wersję regulaminu z aktualizacją z 27 kwietnia 2026 roku.
Dlatego przed finałem DD2 Masters mamy właściwie dwie rywalizacje.
Jedną o zwycięstwo w sezonie.
Drugą o Portimão.
I w tej drugiej Biryuk nie uczestniczy.
Sławomir Murański. 385 punktów zdobytych w cztery weekendy
Pierwszym polskim kierowcą w tabeli jest Sławomir Murański.
I jego sezon jest niezwykły.
Wystartował tylko w pierwszych czterech rundach.
Biłgoraj:
25 – 20 – 27 – 25.
97 punktów.
Třinec:
22 – 22 – 27 – 27.
98 punktów.
Toruń:
27 – 27 – 27 – 27.
Maksymalne 108 punktów.
Bydgoszcz:
25 – 10 – 27 – 20.
82 punkty.
Razem daje to 385 punktów w 16 wyścigach. Murański wygrał dziesięć z nich. W Toruniu był perfekcyjny: cztery zwycięstwa połączone z czterema najlepszymi okrążeniami.
A później przestał startować.
Nie było go w Słomczynie.
Nie było go w Poznaniu.
Osiem kolejnych wyścigów bez startu, a mimo to przed finałem nadal zajmuje drugie miejsce w całej klasyfikacji DD2 Masters.
Ma 63 punkty przewagi nad Kozerskim i 90 nad Bieńczykiem.
To najlepiej pokazuje skalę jego dominacji podczas pierwszej części sezonu.
Dlatego wszystko zaczyna się od jednego pytania
Czy Sławomir Murański przyjedzie do Biłgoraja?
Jeżeli go zabraknie, jego licznik pozostanie na 385 punktach. Przy założeniu, że kolejna nieobecność wykluczy go z możliwości zdobycia biletu, najważniejsza walka o Portimão przesunie się na dwóch kolejnych polskich kierowców.
Michała Kozerskiego i Michała Bieńczyka.
Jeżeli jednak Murański pojawi się na starcie, sytuacja będzie zupełnie inna.
Bo wróci kierowca, który w pierwszych 16 wyścigach sezonu zdobywał średnio ponad 24 punkty na jeden wyścig i wygrał dziesięć razy.
Co więcej, wróci na tor, na którym rozpoczął sezon od zdobycia 97 punktów. W pierwszym Biłgoraju wygrał trzy z czterech wyścigów.
Kozerski kontra Bieńczyk. 27 punktów
Jeżeli Murańskiego zabraknie, na pierwszy plan wychodzi pojedynek dwóch Michałów.
Kozerski ma:
322 punkty.
Bieńczyk:
295.
Różnica wynosi dokładnie 27 punktów.
Do rozegrania pozostają cztery wyścigi. Za zwycięstwo można zdobyć 25 punktów, a za najlepsze okrążenie dodatkowe dwa. Maksymalnie podczas jednego weekendu można więc zgromadzić 108 punktów.
27 punktów to dużo.
Ale zdecydowanie nie jest to różnica zamykająca rywalizację.
Szczególnie kiedy spojrzymy na to, co wydarzyło się podczas poprzedniej rundy.
Bieńczyk właśnie odrobił dokładnie 27 punktów
Poznań daje przed finałem niezwykle ciekawy punkt odniesienia.
Biryuk zdobył tam komplet:
108 punktów.
Bieńczyk:
76.
Kozerski:
49.
Różnica pomiędzy Bieńczykiem i Kozerskim wyniosła więc dokładnie:
27 punktów.
Tyle samo, ile dzieli ich dzisiaj w klasyfikacji sezonu.
To właściwie gotowa odpowiedź na pytanie, czy Bieńczyk jest jeszcze w stanie odrobić stratę podczas jednego weekendu.
Nie trzeba tworzyć hipotetycznego scenariusza.
Zrobił to podczas poprzedniej rundy.
Michał Kozerski. Sezon zbudowany na regularności
Kozerski nie wygrał w tym roku żadnego wyścigu RMC Poland.
Mimo to jest trzeci w klasyfikacji i pierwszym kierowcą za Biryukiem i Murańskim.
Jego sezon opiera się na czymś innym.
Regularności.
W pierwszym Biłgoraju był dwa razy trzeci i dwa razy czwarty. Zdobył 58 punktów.
W Třincu trzy razy kończył na trzecim miejscu i raz był drugi. Zdobył 68.
W Toruniu jechał jeszcze równiej: P2, P3, P2, P3 – 72 punkty.
W Bydgoszczy miał P3, P2, P4 i jeden nieukończony wyścig.
W Słomczynie wrócił do regularnego punktowania: P2, P2, P3, P2.
Dopiero Poznań był wyraźnym załamaniem tego schematu: pierwszy wyścig nieukończony, a później P2, P4 i P3.
Kozerski ma 374 punkty brutto i 322 po odrzutach.
Nie potrzebował zwycięstw, żeby znaleźć się w tym miejscu.
Przez większość sezonu po prostu bardzo rzadko wypadał z pierwszej czwórki.
Michał Bieńczyk. Jego sezon zmienił się w drugiej połowie
Bieńczyk rozpoczął sezon słabiej.
W Biłgoraju:
P5 – P5 – P4 – P2.
55 punktów.
W Třincu:
P5 – P5 – P5 – P3.
A później nie wystartował w Toruniu.
Cztery wyścigi bez punktów.
Po powrocie sytuacja zaczęła wyglądać inaczej.
Bydgoszcz:
P4 – P3 – P2 – P5.
60 punktów.
W Słomczynie przyszło pierwsze zwycięstwo:
P1 – P3 – P2 – P3.
77 punktów.
A następnie Poznań:
P2 – P3 – P2 – P2.
76 punktów.
I właśnie tutaj znajduje się najciekawszy fragment jego sezonu.
W dwóch ostatnich rundach Bieńczyk zdobył 153 punkty.
Kozerski w tym samym czasie – 127.
Bieńczyk jest więc kierowcą, który w końcówce sezonu zaczął systematycznie zmniejszać stratę.
Ale 27 punktów nie można po prostu odjąć
Tutaj pojawia się regulamin i dokładnie ten sam problem, który komplikował nasze obliczenia w Junior Max, Senior Max i Micro Max.
Zasady odrzutów opisuje punkt 3.7.2 Krajowego Regulaminu Sportowego Pucharu ROTAX MAX Challenge Poland 2026.
Zgodnie z nim przy ustalaniu końcowej klasyfikacji sezonu odlicza się sześć wyścigów, w których zawodnik uzyskał najgorszy wynik lub nie wystartował. Ten sam punkt określa również wyjątek dotyczący wykluczeń – wyniku z wyścigu lub rundy, z której zawodnik został wykluczony, nie można odliczyć.
Dlatego po finałowych czterech wyścigach nie wystarczy dopisać nowych punktów do obecnych 322 i 295.
Trzeba będzie ponownie policzyć cały sezon.
28 wyników.
Sześć odrzutów.
I dopiero wtedy otrzymamy końcową klasyfikację.
Cztery zera Bieńczyka są tutaj bardzo ważne
Bieńczyk ma obecnie 317 punktów brutto i 295 netto.
Różnica to zaledwie 22 punkty.
Dlaczego?
Ponieważ cztery nieobecności z Torunia dały mu cztery zera. Pozostałe dwa najniższe wyniki to po 11 punktów. To razem dokładnie 22 punkty odrzucone z dotychczasowego dorobku.
Kozerski ma 374 punkty brutto i 322 netto.
Odrzuca więc 52 punkty.
W jego przypadku są to dwa nieukończone wyścigi oraz cztery wyniki po 13 punktów.
To bardzo ważna różnica.
Bo 27 punktów widocznych dzisiaj w tabeli nie oznacza, że Bieńczyk musi po prostu zdobyć w Biłgoraju 28 punktów więcej od Kozerskiego.
Każdy nowy wynik może zmienić zestaw sześciu odrzucanych rezultatów.
Samo wygrywanie z Kozerskim może nie wystarczyć
Spójrzmy na najprostszy przykład.
Bieńczyk wygrywa.
Kozerski jest drugi.
25 do 20.
Pięć punktów różnicy.
Jeżeli taka sytuacja powtórzy się cztery razy, Bieńczyk odrobi z samych miejsc na mecie:
20 punktów.
To mniej niż obecne 27.
Nawet cztery zwycięstwa Bieńczyka i cztery drugie miejsca Kozerskiego nie rozwiązują więc automatycznie problemu.
Do gry wchodzą best lapy.
Ale przede wszystkim potrzebni są inni kierowcy.
Bieńczyk musi nie tylko kończyć przed Kozerskim.
Dobrze byłoby, gdyby potrafił wstawić pomiędzy siebie a niego kolejnych zawodników.
I tutaj Biryuk może zdecydować o bardzo wielu rzeczach
To paradoks tej kategorii.
Biryuk nie może zdobyć polskiego biletu, ale może mieć ogromny wpływ na to, kto pojedzie do Portimão.
Jeżeli będzie wygrywał, zabierze zwycięstwa wszystkim polskim rywalom.
Jeżeli Bieńczyk będzie P2, a Kozerski P3, różnica wyniesie cztery punkty.
P2 kontra P4 – siedem.
P1 kontra P4 – dwanaście.
P1 kontra P5 – czternaście.
Do tego dochodzą po dwa punkty za najlepsze okrążenie.
Dlatego cztery wyścigi wystarczą, żeby 27 punktów zniknęło.
Ale Bieńczyk potrzebuje weekendu, w którym będzie regularnie i wyraźnie przed Kozerskim.
Poznań pokazał, że jest to możliwe.
Biłgoraj na początku sezonu mówi jednak coś zupełnie innego
Pierwsza runda sezonu została rozegrana właśnie tutaj.
Kozerski zdobył:
58 punktów.
Bieńczyk:
55.
Dzieliły ich tylko trzy punkty.
Kozerski był P3, P4, P3 i P4.
Bieńczyk P5, P5, P4 i P2.
Nie było między nimi przepaści.
Ale jeżeli finał będzie wyglądał podobnie, przewaga 27 punktów będzie dla Kozerskiego bardzo mocnym zabezpieczeniem.
Bieńczyk potrzebuje raczej powtórki z Poznania niż powtórki z pierwszego Biłgoraja.
A co, jeżeli przyjedzie Murański?
Wtedy cała opowieść zmienia się natychmiast.
Murański ma:
385 punktów.
Kozerski:
322.
Bieńczyk:
295.
Przewaga wynosi więc odpowiednio 63 i 90 punktów.
Do zdobycia pozostaje maksymalnie 108.
Matematycznie obaj mogą więc jeszcze zmniejszyć tę różnicę.
Tyle że matematyka to jedno.
A dotychczasowy sezon Murańskiego – coś zupełnie innego.
10 zwycięstw w 16 wyścigach
Murański wystartował w tym roku 16 razy.
Wygrał dziesięć.
W pierwszym Biłgoraju zdobył 97 punktów.
W Třincu 98.
W Toruniu 108.
W Bydgoszczy 82.
Średnio ponad 96 punktów na rozegraną rundę.
Jeszcze bardziej wymowna jest inna liczba.
W 16 startach tylko raz zakończył wyścig poza pierwszą dwójką.
Było to szóste miejsce w Bydgoszczy.
Dlatego jego ewentualny powrót byłby dla Kozerskiego i Bieńczyka ogromnym problemem.
Nie wystarczy być od Murańskiego trochę szybszym.
Przy jego przewadze trzeba byłoby zdobywać od niego ogromne liczby punktów w każdym kolejnym wyścigu.
Pierwszy Biłgoraj najlepiej pokazuje skalę zadania
W marcu Murański zdobył tutaj:
97 punktów.
Kozerski:
58.
Bieńczyk:
55.
Podczas jednego weekendu zdobył więc o 39 punktów więcej od Kozerskiego i 42 więcej od Bieńczyka.
Jeżeli przyjedzie na finał i ponownie będzie jeździł na podobnym poziomie, sytuacja pozostałych polskich kierowców stanie się niezwykle trudna.
Ale jego obecność może mieć jeszcze jeden skutek.
Murański będzie zabierał miejsca.
A każde miejsce pomiędzy Bieńczykiem i Kozerskim może mieć znaczenie dla ich własnego pojedynku.
Jeden finał, trzy zupełnie różne historie
Dlatego DD2 Masters ma przed Biłgorajem układ, którego nie znajdziemy w żadnej innej kategorii.
Jest Kyrylo Biryuk.
Lider sezonu. 444 punkty netto, 529 brutto. W Poznaniu cztery zwycięstwa, cztery best lapy i komplet 108 punktów. Może walczyć o zwycięstwo w sportowej klasyfikacji sezonu, ale zgodnie z pkt 3.1.1 Krajowego Regulaminu Sportowego Pucharu ROTAX MAX Challenge Poland 2026 nie może zdobyć polskiego prawa startu w Grand Finals.
Jest Sławomir Murański.
385 punktów zdobytych w zaledwie czterech rundach. Dziesięć zwycięstw w 16 wyścigach. Dwie opuszczone rundy i mimo tego 63 punkty przewagi nad Kozerskim oraz 90 nad Bieńczykiem.
Jeżeli pojawi się w Biłgoraju, natychmiast wraca do centrum walki o Portimão.
I są Michał Kozerski oraz Michał Bieńczyk.
322 do 295.
27 punktów różnicy.
Kozerski ma po swojej stronie cały sezon bardzo regularnych wyników.
Bieńczyk ma po swojej stronie końcówkę sezonu. W Słomczynie odniósł pierwsze zwycięstwo, a w Poznaniu zdobył od Kozerskiego dokładnie 27 punktów więcej.
Dokładnie tyle, ile musi teraz odrobić.
Wszystko może więc zacząć się od listy zgłoszeń
Zanim w Biłgoraju rozpocznie się pierwszy wyścig DD2 Masters, jedna informacja może całkowicie zmienić sposób patrzenia na finał.
Czy przyjedzie Sławomir Murański?
Jeżeli będzie, Kozerski i Bieńczyk będą musieli zmierzyć się z kierowcą, który w czterech rozegranych rundach zdobył 385 punktów i wygrał 10 z 16 wyścigów.
Jeżeli go zabraknie, zostanie pojedynek dwóch Michałów.
Kozerski przyjedzie z przewagą 27 punktów i sezonem zbudowanym na regularności.
Bieńczyk przyjedzie po dwóch bardzo mocnych rundach i ze świadomością, że podczas ostatniego weekendu zdobył od Kozerskiego dokładnie tyle punktów, ile dzieli ich przed finałem.
A pomiędzy nimi będzie jeszcze Biryuk.
Kierowca, który może wygrać sezon, może odbierać zwycięstwa, best lapy i punkty wszystkim pozostałym, może wpływać na różnice pomiędzy rywalami, ale sam o polski bilet do Portimão nie walczy.
Po ostatnim wyścigu nie wystarczy więc spojrzeć na cztery wyniki z Biłgoraja.
Trzeba będzie wrócić do punktu 3.7.2 Krajowego Regulaminu Sportowego Pucharu ROTAX MAX Challenge Poland 2026, policzyć cały sezon i sześć odrzucanych wyścigów.
A być może najważniejsze rozstrzygnięcie DD2 Masters poznamy jeszcze wcześniej.
Kiedy zobaczymy, kto w ogóle przyjechał do Biłgoraja.

