Toyota chce otworzyć karting dla większej liczby dzieci. GR Kart ma być tani, prosty i bezpieczny

0
15

Toyota GAZOO Racing przygotowała własnego gokarta. Nie po to, żeby rywalizować z największymi producentami kartingowymi, ale żeby obniżyć próg wejścia do motorsportu. GR Kart ma być tani, prosty w obsłudze, bezpieczny i dostępny dla dzieci, które dopiero chcą sprawdzić, czym jest prawdziwy karting.

Profesjonalny karting od lat staje się coraz droższy. Rosną koszty sprzętu, silników, opon, części, serwisu, transportu i samych startów. Dla wielu rodzin wejście do tego sportu oznacza więc poważną decyzję finansową już na samym początku.

Toyota chce ten pierwszy krok uprościć.

GR Kart nie ma konkurować z profesjonalnym kartingiem

Japoński producent od początku podkreśla, że GR Kart nie został stworzony jako konkurencja dla wyczynowych konstrukcji używanych w zawodach.

Ma znajdować się poziom niżej.

Jego zadaniem jest umożliwienie początkującym kierowcom pierwszego kontaktu z prawdziwym kartingiem bez konieczności natychmiastowego inwestowania w profesjonalny sprzęt.

Tomoya Takahashi, prezes GAZOO Racing, porównuje ten pomysł do innych popularnych dyscyplin sportowych. Dziecko może stosunkowo łatwo rozpocząć treningi piłkarskie czy baseballowe. W kartingu próg wejścia jest znacznie wyższy, przede wszystkim ze względu na koszty.

Toyota chce to zmienić.

Maksymalnie około 60 km/h

GR Kart nie będzie szybkim kartem w rozumieniu współczesnego sportu wyczynowego.

Podczas jazd na torze kartingowym Fuji osiąga nieco ponad 60 km/h. Profesjonalne karty bez większego problemu przekraczają 100 km/h, ale w przypadku projektu Toyoty osiągi nie były najważniejsze.

Inżynierowie skupili się przede wszystkim na łatwości prowadzenia, reakcji karta na polecenia kierowcy i przyjemności z jazdy.

Naoaki Ito, odpowiedzialny za projekt GR Kart, tłumaczył, że zespół musiał odejść od typowego dla motorsportu myślenia o kolejnych dziesiątych i setnych części sekundy.

Tutaj najważniejsze było stworzenie pojazdu, którym początkujący kierowca będzie po prostu chciał jeździć.

Cena ma być jednym z największych atutów

Toyota zakłada, że GR Kart będzie kosztował mniej niż 400 tysięcy jenów.

Według producenta ma to być około jednej czwartej ceny typowego kompletnego karta wyczynowego w Japonii.

Równie ważne mają być jednak późniejsze koszty użytkowania.

Jednym z największych wydatków w kartingu są opony. Komplet wyczynowego ogumienia może kosztować w Japonii około 40-50 tysięcy jenów. Toyota chce zejść z ceną kompletu do kilkunastu tysięcy jenów.

Opony mają być przy tym znacznie bardziej wytrzymałe.

To ważne, bo niski koszt zakupu karta nie rozwiązuje problemu, jeżeli później każde kolejne treningi pozostają bardzo drogie.

GR Kart ma być tani nie tylko przy zakupie, ale również podczas regularnej jazdy.

Toyota wykorzystała doświadczenie z produkcji samochodów

Przy projektowaniu GR Kart Toyota nie próbowała kopiować wszystkich rozwiązań stosowanych w europejskim kartingu wyczynowym.

Zamiast tego wykorzystała doświadczenie z własnych fabryk samochodowych.

Dotyczy to między innymi produkcji ramy, przy której zastosowano zrobotyzowane spawanie oparte na rozwiązaniach używanych wcześniej przy produkcji samochodów.

Zrezygnowano również z części droższych materiałów stosowanych w wyczynowym kartingu. Zamiast nich zastosowano rozwiązania tańsze i łatwiej dostępne, ale wystarczające do założeń projektu.

W profesjonalnym kartingu konstruktorzy szukają każdego elementu mogącego poprawić osiągi.

Toyota miała inne zadanie.

GR Kart ma być wystarczająco dobry do nauki jazdy i ścigania, ale jednocześnie możliwie tani.

Duży nacisk na bezpieczeństwo

GR Kart już na pierwszy rzut oka różni się od typowej wyczynowej konstrukcji.

Tylne koła zostały mocno zabudowane. Ma to ograniczyć ryzyko kontaktu kół dwóch kartów, który w niektórych sytuacjach może prowadzić do poderwania pojazdu.

Toyota osłoniła również elementy mogące powodować poparzenia.

To szczególnie ważne w przypadku konstrukcji kierowanej do osób, które wcześniej nie miały kontaktu z kartingiem.

Mniejsza moc może pomóc w nauce

GR Kart był testowany między innymi przez profesjonalnych kierowców Takamitsu Matsui i Miki Onagę.

Matsui zwrócił uwagę, że mniejsze prędkości mogą paradoksalnie stworzyć więcej okazji do bezpośredniej walki na torze.

Kierowcy mogą częściej znaleźć się obok siebie, próbować ataków i uczyć się obrony pozycji.

Jeżeli dodatkowo wszyscy korzystają z identycznego sprzętu, rośnie znaczenie umiejętności.

Trzeba nauczyć się przygotowywać wyprzedzanie, obserwować rywala i rozumieć, gdzie traci się czas.

Miki Onaga zwróciła natomiast uwagę na znaczenie mniejszej mocy.

W takim karcie kierowca nie może nadrabiać błędów mocnym silnikiem. Musi utrzymywać prędkość w zakręcie, odpowiednio hamować i dobrze planować linię przejazdu.

To podstawy, których później potrzebuje każdy zawodnik.

Kart dla dziecka i dorosłego

Toyota przygotowała szeroki zakres regulacji pozycji kierowcy.

Zmieniać można między innymi położenie pedałów i kierownicy. Dzięki temu jednym kartem mogą jeździć zarówno dzieci, jak i osoby dorosłe.

GAZOO Racing rozważa nawet organizowanie rywalizacji, w której wspólnie uczestniczyliby rodzice i dzieci.

To ciekawy pomysł, szczególnie że karting od zawsze jest sportem bardzo rodzinnym.

Rodzice nie tylko finansują starty, ale także organizują wyjazdy, transportują sprzęt, pomagają w parku maszyn i spędzają z dziećmi całe weekendy na torach.

Toyota chce dać im również możliwość samej jazdy.

Pierwszy szczebel motorsportowej drabiny

GR Kart ma być czymś więcej niż tylko nowym produktem.

Toyota chce stworzyć system, który pozwoli zainteresować motorsportem nowych ludzi.

Pierwszym krokiem ma być prosty i tani GR Kart.

Później, jeśli kierowca będzie chciał rozwijać się dalej, naturalnym kolejnym etapem może być profesjonalny karting.

Dalej otwiera się już droga do kolejnych kategorii motorsportowych.

Projektem zainteresowali się również organizatorzy Super Taikyu, którzy widzą w GR Kart potencjalny najniższy szczebel systemu szkoleniowego.

Sprzedaż ma ruszyć jesienią 2026 roku

Toyota planuje produkować GR Kart w specjalnie przygotowanym Gamagori GR Kart Workshop w prefekturze Aichi.

Sprzedaż ma rozpocząć się jesienią 2026 roku.

Początkowo karty mają trafiać przede wszystkim na tory kartingowe, gdzie użytkownicy będą mogli również otrzymać podstawowe szkolenie i poznać zasady bezpiecznej jazdy.

W dalszej kolejności GR Kart ma pojawić się również w sieci GR Garage.

Na razie projekt koncentruje się przede wszystkim na rynku japońskim.

Karting potrzebuje prostego pierwszego kroku

Najciekawszy w całym projekcie nie jest sam kart, ale problem, który Toyota próbuje rozwiązać.

Karting rozwija się technologicznie i sportowo, ale jednocześnie staje się coraz droższy. Dotyczy to nie tylko międzynarodowej czołówki. Wysoki próg wejścia pojawia się już na samym początku.

Rodzina często musi ponieść spore koszty, zanim dziecko w ogóle będzie wiedziało, czy chce regularnie się ścigać.

GR Kart ma pozwolić odwrócić tę kolejność.

Najpierw spróbować.

Później zdecydować, co dalej.

Nie każdy kierowca GR Kart trafi do profesjonalnego kartingu. Jeszcze mniej osób zrobi później karierę w dużym motorsporcie.

Ale to nie jest najważniejsze.

Karting potrzebuje nowych dzieci na torach, lokalnych obiektów, prostych konstrukcji i możliwości regularnego jeżdżenia bez ogromnych kosztów.

Jeżeli Toyota rzeczywiście stworzy system, w którym pierwszy kontakt z kartingiem będzie znacznie łatwiejszy i tańszy, GR Kart może okazać się dużo ważniejszym projektem, niż wynikałoby to z jego osiągów.

Bo zanim pojawi się profesjonalny zawodnik, najpierw musi pojawić się dziecko, które po pierwszych kilku okrążeniach nie chce jeszcze zjeżdżać do parku maszyn.