Co działo się w Jesolo? RMC CE otwiera sezon 2026

0
114
Kimi Raikkonen w Jesolo

Pierwsza runda nowej „starej” serii Rotax Max Challenge Central Europe w Jesolo przyniosła kilka niespodzianek.
Dla naszej reprezentacji nie był to tak udany weekend jak wcześniejsza, „bonusowa” runda, ale polskich kierowców było widać w stawce i trzeba docenić ich walkę.

Na starcie stanęło 181 zawodników w sześciu kategoriach. Najliczniejsza była Senior Max – aż 76 kierowców. Polskę reprezentowało 20 zawodników, z czego sześciu rywalizowało właśnie w Senior Max.

W kwalifikacjach najlepiej zaprezentowali się:

  • Wally Kozerski – P2 w DD2 Masters
  • Dawid Maślakiewicz – P3 w DD2 Max
  • Artur Ernst – P4 w Micro Max

Dalsza część weekendu pokazała, że tempo było, ale nie wszędzie udało się je przełożyć na końcowy wynik.


DD2 Max i DD2 Masters – mocne otwarcie, trudne finały

Dawid Maślakiewicz od początku trzymał się czołówki. Trzecie miejsce w kwalifikacjach i równa jazda w kolejnych biegach dawały realną szansę na podium. Ostatecznie zakończył rundę na trzecim miejscu w klasyfikacji weekendu, choć finał przyniósł spadek na P9.

W DD2 Masters świetnie rozpoczął Wally Kozerski. Drugie miejsce w czasówce i P2 po prefinale ustawiły go w roli jednego z faworytów. Niestety dwa wyścigi zakończone DNF odebrały mu możliwość walki o zwycięstwo.

Antoni Kugacz po problemach w jednym z biegów zakończył weekend na P11, a Milan Skoneczny na P13. Obaj jechali solidnie, ale przy tak wyrównanej stawce każdy incydent kosztował bardzo dużo.


Micro Max – podium Malika, pech Ernsta

Najważniejszą niespodzianką w tej kategorii, była informacja, że w sezonie 2026 w Micro Max nie można zdobyć biletu na Rotax Grand Finals w Portimao. Lekkim zgrzytem było to, że organizatorzy poinformowali o tym dopiero w piątek przed startem ryawlizacji.

Najmocniejszym punktem w tej kategorii był Franciszek Malik. Stabilne tempo, miejsca w czołowej trójce i bardzo dobra końcówka dały mu drugie miejsce w klasyfikacji rundy. To jeden z najlepszych polskich wyników w Jesolo.

Artur Ernst miał tempo na ścisłą czołówkę. Niestety dyskwalifikacja i słabszy ostatni wyścig sprawiły, że ostatecznie zakończył weekend na P17. Wynik nie oddaje jego realnych możliwości.

Tymoteusz Duda i Tobiasz Sajda walczyli w środku stawki. W ich przypadku nie obyło się bez problemów i DNF, co przełożyło się na końcowe pozycje poza pierwszą dziesiątką.


Mini Max – wyraźny progres

W Mini Max najlepiej zaprezentował się Jan Woźniak. Z wyścigu na wyścig przyspieszał, a finałowe P4 było bardzo mocnym akcentem na zakończenie weekendu.

Mateusz Strębski zakończył rundę na P8, pokazując solidne tempo i skuteczność w drugiej części zawodów.

Tymoteusz Pięta utrzymywał równe tempo przez cały weekend, choć bez wyraźnego przełamania w kierunku ścisłej czołówki.


Junior Max – tempo było, zabrakło stabilności

Tadeusz Fusiara rozpoczął rundę bardzo mocno – podium w jednym z wyścigów potwierdziło jego potencjał. Problemy w kolejnej odsłonie kosztowały jednak cenne punkty i ostatecznie zakończył weekend na P13.

Wojciech Kapusta również pokazał tempo na czołówkę – drugie miejsce w jednym z biegów mówi samo za siebie. Nierówne wyniki sprawiły jednak, że zakończył rundę na P10.

Najrówniej pojechał Dominik Kornas. Systematycznie przesuwał się w górę i zakończył weekend na P5 w klasyfikacji końcowej.


Senior Max – najtrudniejsza przeprawa

76 kierowców, podzielone grupy kwalifikacyjne i walka o każdy punkt już od pierwszego wyjazdu na tor. Senior Max w Jesolo nie wybaczał błędów.

Po czasówce, wyścigach kwalifikacyjnych i prefinałach najwyżej sklasyfikowany z naszych był Franciszek Sulima – P6.
Marcin Dokucki zakończył ten etap na P23, Patryk Michalik na P29, Szymon Majewski na P40, Maksymilian Lupa na P41, a Filip Haber na P49.

W Superfinale Franciszek Sulima dojechał 11, Patryk Michalik 21 a Marcinowi Dokuckiemu nie udało się ukończyć tego biegu.

Warto pamiętać, że przy tak licznej stawce odrabianie strat z dalszych pozycji startowych oznaczało walkę w gęstym środku stawki, gdzie każdy kontakt czy drobny błąd potrafił przekreślić cały wyścig.


Podsumowanie

Jesolo pokazało jedno – tempo jest. W kilku kategoriach nasi kierowcy byli realnie w grze o podium i zwycięstwa. Tym razem nie wszystko złożyło się w jeden, czysty weekend bez problemów, ale potencjał widać wyraźnie.

Sezon dopiero się zaczyna, a pierwsza runda dała jasny sygnał, że w kolejnych odsłonach tej serii polscy kierowcy będą walczyć o najwyższe cele. Kolejna runda Rotax Max Challenge Central Europe w dniach 22-24 maja na torze Steel Ring w Trzyńcu