MILIONOWE DŁUGI!

0
241

„Wyproszenie” – delikatnie nazywając sytuację – kierowców przed startem rundy WSK na torze Adria International Raceway, jest tylko szczytem góry lodowej kłopotów jakie dotknęły tor w Wenecji Euganejskiej. Co ciekawe, pandemia i kolejne lockdowny na Półwyspie Apenińskim, tylko przyspieszyły upadek.

Kłopoty firmy zarządzającej Torem – F&M – zaczęły się jeszcze w roku 2019. Wtedy to po raz pierwszy złożono wniosek o upadłość firmy. Generalnie długo można by opowiadać o niezrozumiałych zależnościach, niewypłaconych pieniądzach, nieudanych inwestycjach, błędach proceduralnych, niejasnych interesach. Generalnie chodzi o to, że spółka F&M ma potężne długi.

Prawnicy mówią o dziurze wielkości 53 mln euro – tylko wobec innych podmiotów – oraz ponad 5 mln euro niezapłaconych podatków. F&M jest po prostu bankrutem.

Wyrok o bankructwie firmy ogłoszono 21 października ubiegłego roku w sądzie w Rovigo. Ustanowiono syndyków masy upadłościowej i to właśnie oni, w towarzystwie policji oraz prywatnej firmy ochroniarskiej, pojawili się wczoraj na torze.

Paradoksalnie zespoły kartingowe, które trenowały przed rundą WSK, są i tak w lepszej sytuacji niż kierowcy bolidów czy samochodów wyścigowych. Trenujące na nitce wyścigowej toru zespoły zostały poproszone o opuszczenie obiektu, pozostawiając swoje samochody wyścigowe na miejscu. Aby je odzyskać, będą musieli udowodnić własność pojazdu przed syndykiem masy upadłościowej. Wśród samochodów znajdujących się obecnie pod kluczem są samochody zespołu Bolza Corse z Adrii.